Od tamtej sytuacji z parku mijają trzy miesiące. Czy coś się zmieniło w moim życiu? Trochę tak. Zacznijmy od tego, że z Leonem się nienawidzimy. Codziennie się kłócimy o byle co. Federico się już z nim nie przyjaźni. A tak poza tym to od miesiąca mieszkam sama. Rodzice się odziwo zgodzili. Jestem można powiedzieć szczęśliwa. Co do uczucia, którym darze Verdasa. Myślałam, że ono z czasem zniknie jednak się pomyliłam. Staram się robić wszystko, aby wymazać go sobie z pamieci. Codziennie walczę ze sobą, aby go nie pocałować lub przytulić. Pomimo tego co chciał mi zrobić to ja cały czas mam go w moim sercu. Moje przemyślenia przerywa dzwonek oznaczający rozpoczęcie lekcji. Wszyscy wchodzimy do klasy. Siadam obok niego.
-Królewna przyszła do szkoły- Mówi z ironią. Nie zwracam na to uwagi. Do czasu. Gdy mnie zdenerwuje, wtedy się dopiero zaczyna.-Przywitaj się ze mną suko- syczy w moją stronę.
-Zamknij mordę platfusie-I się zaczęło.
-Odszczekaj to- Mówi jeszcze mocniej mnie ściskając. Patrzę na niego przestraszona.
-Nie- Mówię pewna. Jednak w środku cała trzęse się ze strachu. Naszą rozmowę przerywa nauczycielka. Szatyn puszcza mój nadgarstek.
-Hej skarbie- Mówi Federico w moją stronę. Postanowiliśmy, że do czasu jego wyjazdu, czyli dwa tygodnie będziemy udawać parę,
Ale tylko przed Leonem. Składa na moich ustach delikatny pocałunek. Patrzę kontem oka na Verdasa. Jest wkurzony. I dobrze. Po chwili się od siebie odrywamy. Wsiadamy do jego BMW i z piskiem opon ruszamy w strone domu.
-Jak w szkole?- Pyta się mnie mój przyjaciel. Wydaje mi się dzisiaj jakby nieobecny.
-Może być- Odrazu przypomina mi się jakże ciekawa wymiana zdań z Verdasem.
-Nic dzisiaj tamten nie odstawiał?- Czuję w jego głosie złość.
-Nic- Kłamstwo. Gdybym mu powiedziała prawdę to zaraz by zaczął go wyzywać. A na dzisiaj mam dość oczerniania ludzi.
Po około dziesięciu minutach Jesteśmy pod moim blokiem.
-Vilu- Zatrzymuje mnie przed wejściem. Patrzę na niego pytającym wzrokiem.-Muszę wyjechać wcześniej- W moich oczach odrazu zbierają się łzy.
-Dlaczego- Mój głos się powoli łamie.
-Zoe jest w szpitalu. Muszę do niej jehać- Pewnie znowu coś wymyśliła. Nie może się pogodzić z rozstaniem to teraz wymyśla, żeby go zatrzymać blisko siebie.-Ale obiecuje, że niedługo Cię odwiedzę- Ja tylko delikatnie przytakuje głową.
-Kiedy wyjeżdżasz- Teraz już rycze. Mój najlepszy przyjaciel mnie znowu zostawia. I co ja teraz zrobię z Leonem? Teraz będzie mnie jeszcze bardziej dręczył.
-Samolot mam dzisiaj weczorem- Błagam nie nie zostawiaj mnie! Nie możesz! Mocno się do niego przytulam. Odwzajemnia uścisk.
-Muszę już jechać- Mówi po chwili.
-Już?
-Tak. Do zobaczenia- Całuje mój delikatny policzek. Wsiada do samochodu i odjeżdża. Mam dość życia! Ono jest niesprawiedliwe.
Chyba od trzech godzin siedzę u mnie w salonie i rycze. Ja to mam pecha w życiu. Zawsze coś pójdzie nie tak. Najpierw chciano mnie zgwałcić. A teraz mój najlepszy przyjaciel wyjechał. Moje życie jest do dupy. Wszytko jest nie. Mój płacz przerywa dzwoniący telefon. Rose. Oczywiście odbieram.
-Halo- Nie będę płakała, nie będę!
-Cześć Viola, stało się coś- Nic nie mówię.-Czyli tak. Zaraz będę. Nie udaje mi się już nic powiedzieć, ponieważ słyszę charakterystyczne pikanie, oznaczające koniec rozmowy.
Po około godzinie do mojego mieszkania wpada blondynka. Odrazu do mnie podbiega i mnie przytula.
-Moje życie nie ma sensu- Mówię w jej ramię.
-Kochana co się stało?- Pyta się przejęta. Czuję, że jej mogę wszystko powiedzieć. Jest moją, można powiedzieć siostrą.
-Federico wyjechał- Odpowiadam łkając. Teraz pewnie będę musiała opowiedzieć jej całą historię.
-Jak to?- Opowiadam jej wszytko. Od pierwszego spotkania z Verdasem, aż do dzisiejszego dnia. Gdy kończę mówić czekam na jej reakcje. Pewnie będzie na mnie zła, że ją oszukałam.
-Jak on mógł ci to zrobić?!- Wybucha nagle. Patrzę na nią ze łzami w oczach.
-Nie jesteś na mnie zła?- W moim głosie w tej chwili można wyczuć smutek, żal oraz zdziwnienie.
-Nie. Robiłaś to bo musiałaś. Na twoim miejscu pewnie zrobiłabym tak samo. A zreszto jesteś moją przyjaciółką, a przyjaciółki się pownno zrozumieć i im pomagać- Dzięki jej słowom na moich ustach pojawia się uśmiech- A wracając do tematu. Mogę go wykastrować?- Na jej słowa zaczynam się śmiać.
-Nie odbieraj mi tej przyjemności- Odpowiadam. Teraz obie zaczynamy się głośno śmiać. Wiem już, że Rose to moja najlepsza przyjaciółka.
-Co powiesz na słodycze, koc, dobry film i my- Zaczyna wymieniać. Ochoczo się zgadzam.
-Jestem!- krzyczę na cały dom.
-W kuchni- Słyszę krzyk mojego narzeczonego. Wchodzę tam. Jest oparty o wyspę i pewnie wyczekuje mnie. Gdy tylko mnie widzi mocno mnie całuje. Jak ja kocham jego usta. Mogłabym je cały czas całować.
-Hej skarbie- Mówi po oderwaniu. Posyłam mu uśmiech. I odpowiadam tym samym.
-Muszę ci coś powiedzieć- Na chwilę się zawieszam. Chłopak patrzy na mnie wyczekująco.- Leon- Znowu się zacinam.
-Violu powiedz to w końcu- Mówi zniecierpliwiony.
-Jestem w ciąży- Czekam na jego relacje. Jego mina jest grobowa. Po chwili na jego ustach pojawia się szeroki uśmiech. Obraca mnie wokół osi i krzyczy.
-Będę ocjem!
I nagle się budzę. Czy to jest możliwe żebym była w szczęśliwym związku z Leonem? Nie. My nigdy nie będziemy razem. Chyba
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał.
Już niedługo święta!
Pamiętajcie żeby komentować.
Buziakii
-Królewna przyszła do szkoły- Mówi z ironią. Nie zwracam na to uwagi. Do czasu. Gdy mnie zdenerwuje, wtedy się dopiero zaczyna.-Przywitaj się ze mną suko- syczy w moją stronę.
-Zamknij mordę platfusie-I się zaczęło.
-Odszczekaj to- Mówi jeszcze mocniej mnie ściskając. Patrzę na niego przestraszona.
-Nie- Mówię pewna. Jednak w środku cała trzęse się ze strachu. Naszą rozmowę przerywa nauczycielka. Szatyn puszcza mój nadgarstek.
-Hej skarbie- Mówi Federico w moją stronę. Postanowiliśmy, że do czasu jego wyjazdu, czyli dwa tygodnie będziemy udawać parę,
Ale tylko przed Leonem. Składa na moich ustach delikatny pocałunek. Patrzę kontem oka na Verdasa. Jest wkurzony. I dobrze. Po chwili się od siebie odrywamy. Wsiadamy do jego BMW i z piskiem opon ruszamy w strone domu.
-Jak w szkole?- Pyta się mnie mój przyjaciel. Wydaje mi się dzisiaj jakby nieobecny.
-Może być- Odrazu przypomina mi się jakże ciekawa wymiana zdań z Verdasem.
-Nic dzisiaj tamten nie odstawiał?- Czuję w jego głosie złość.
-Nic- Kłamstwo. Gdybym mu powiedziała prawdę to zaraz by zaczął go wyzywać. A na dzisiaj mam dość oczerniania ludzi.
Po około dziesięciu minutach Jesteśmy pod moim blokiem.
-Vilu- Zatrzymuje mnie przed wejściem. Patrzę na niego pytającym wzrokiem.-Muszę wyjechać wcześniej- W moich oczach odrazu zbierają się łzy.
-Dlaczego- Mój głos się powoli łamie.
-Zoe jest w szpitalu. Muszę do niej jehać- Pewnie znowu coś wymyśliła. Nie może się pogodzić z rozstaniem to teraz wymyśla, żeby go zatrzymać blisko siebie.-Ale obiecuje, że niedługo Cię odwiedzę- Ja tylko delikatnie przytakuje głową.
-Kiedy wyjeżdżasz- Teraz już rycze. Mój najlepszy przyjaciel mnie znowu zostawia. I co ja teraz zrobię z Leonem? Teraz będzie mnie jeszcze bardziej dręczył.
-Samolot mam dzisiaj weczorem- Błagam nie nie zostawiaj mnie! Nie możesz! Mocno się do niego przytulam. Odwzajemnia uścisk.
-Muszę już jechać- Mówi po chwili.
-Już?
-Tak. Do zobaczenia- Całuje mój delikatny policzek. Wsiada do samochodu i odjeżdża. Mam dość życia! Ono jest niesprawiedliwe.
Chyba od trzech godzin siedzę u mnie w salonie i rycze. Ja to mam pecha w życiu. Zawsze coś pójdzie nie tak. Najpierw chciano mnie zgwałcić. A teraz mój najlepszy przyjaciel wyjechał. Moje życie jest do dupy. Wszytko jest nie. Mój płacz przerywa dzwoniący telefon. Rose. Oczywiście odbieram.
-Halo- Nie będę płakała, nie będę!
-Cześć Viola, stało się coś- Nic nie mówię.-Czyli tak. Zaraz będę. Nie udaje mi się już nic powiedzieć, ponieważ słyszę charakterystyczne pikanie, oznaczające koniec rozmowy.
Po około godzinie do mojego mieszkania wpada blondynka. Odrazu do mnie podbiega i mnie przytula.
-Moje życie nie ma sensu- Mówię w jej ramię.
-Kochana co się stało?- Pyta się przejęta. Czuję, że jej mogę wszystko powiedzieć. Jest moją, można powiedzieć siostrą.
-Federico wyjechał- Odpowiadam łkając. Teraz pewnie będę musiała opowiedzieć jej całą historię.
-Jak to?- Opowiadam jej wszytko. Od pierwszego spotkania z Verdasem, aż do dzisiejszego dnia. Gdy kończę mówić czekam na jej reakcje. Pewnie będzie na mnie zła, że ją oszukałam.
-Jak on mógł ci to zrobić?!- Wybucha nagle. Patrzę na nią ze łzami w oczach.
-Nie jesteś na mnie zła?- W moim głosie w tej chwili można wyczuć smutek, żal oraz zdziwnienie.
-Nie. Robiłaś to bo musiałaś. Na twoim miejscu pewnie zrobiłabym tak samo. A zreszto jesteś moją przyjaciółką, a przyjaciółki się pownno zrozumieć i im pomagać- Dzięki jej słowom na moich ustach pojawia się uśmiech- A wracając do tematu. Mogę go wykastrować?- Na jej słowa zaczynam się śmiać.
-Nie odbieraj mi tej przyjemności- Odpowiadam. Teraz obie zaczynamy się głośno śmiać. Wiem już, że Rose to moja najlepsza przyjaciółka.
-Co powiesz na słodycze, koc, dobry film i my- Zaczyna wymieniać. Ochoczo się zgadzam.
-Jestem!- krzyczę na cały dom.
-W kuchni- Słyszę krzyk mojego narzeczonego. Wchodzę tam. Jest oparty o wyspę i pewnie wyczekuje mnie. Gdy tylko mnie widzi mocno mnie całuje. Jak ja kocham jego usta. Mogłabym je cały czas całować.
-Hej skarbie- Mówi po oderwaniu. Posyłam mu uśmiech. I odpowiadam tym samym.
-Muszę ci coś powiedzieć- Na chwilę się zawieszam. Chłopak patrzy na mnie wyczekująco.- Leon- Znowu się zacinam.
-Violu powiedz to w końcu- Mówi zniecierpliwiony.
-Jestem w ciąży- Czekam na jego relacje. Jego mina jest grobowa. Po chwili na jego ustach pojawia się szeroki uśmiech. Obraca mnie wokół osi i krzyczy.
-Będę ocjem!
I nagle się budzę. Czy to jest możliwe żebym była w szczęśliwym związku z Leonem? Nie. My nigdy nie będziemy razem. Chyba
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał.
Już niedługo święta!
Pamiętajcie żeby komentować.
Buziakii
Maddy
OdpowiedzUsuńNigdy nie mów nigdy Violka.
UsuńBędziesz z nim prędzej czy później.
Leon dalej swoje.
Przyjaźń z Fede zakończona.
Należało mu się.
Fede wyjechał. Wróci. Pytanie tylko na jak długo zniknie?
Cudowny.
Maddy ❤
Eva Eva
OdpowiedzUsuńPo wyjeździe Federico płakałam razem z Violetta 😂licze, że Leon jeszcze blysnie. Jednak moje serce należy i tak do kogoś innego 💖F.
UsuńVicky
OdpowiedzUsuńPatty;* Super
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział
UsuńSzkoda, że Fede wyjezdza
Czekam z niecierpliwością na next
Miss Blueberry
OdpowiedzUsuńHejka.
UsuńCudowny rozdział.
Federico! Jak on mógł wyjechać?!
I co teraz zrobi Violetta?
Leon nie da jej spokoju.
Czyżby ten sen Vils
był przepowiednią przyszłego życia z Leonem?
Super rozdział.
Buziaki.
Miss Blueberry
Babeczka Sówieczka
OdpowiedzUsuńAsia Blanco
OdpowiedzUsuńLaura Comelo
OdpowiedzUsuńSkuteczna P
OdpowiedzUsuńGabriela Górniak
OdpowiedzUsuńMarysia
OdpowiedzUsuńNiesamowity!
UsuńWielka szkoda ze Fede wyjechał.
Teraz tylko czekać aż V i Leon zaczną coś ze sobą kręcić hah.
Oby ten sen się spełnił:)
Pozdrawiam i do nastepnego,
Marysia❤
Emily
OdpowiedzUsuńŚwietny ^^
UsuńEmily ♥
JORTINI BLANCO
OdpowiedzUsuńHej kochana!
OdpowiedzUsuńRozdział cudny!
Leonetta się nienawidzi!
To masakra!
Mam nadzieję że to się naprawi.
Czekam na Nexta!