Przejdź do głównej zawartości

Rozdział 4

Od tamtej sytuacji z parku mijają trzy miesiące. Czy coś się zmieniło w moim życiu? Trochę tak. Zacznijmy od tego, że z Leonem się nienawidzimy. Codziennie się kłócimy o byle co. Federico się już z nim nie przyjaźni. A tak poza tym to od miesiąca mieszkam sama. Rodzice się odziwo zgodzili. Jestem można powiedzieć szczęśliwa. Co do uczucia, którym darze Verdasa. Myślałam, że ono z czasem zniknie jednak się pomyliłam. Staram się robić wszystko, aby wymazać go sobie z pamieci. Codziennie walczę ze sobą, aby go nie pocałować lub przytulić. Pomimo tego co chciał mi zrobić to ja cały czas mam go w moim sercu. Moje przemyślenia przerywa dzwonek oznaczający rozpoczęcie lekcji. Wszyscy wchodzimy do klasy. Siadam obok niego.
-Królewna przyszła do szkoły- Mówi z ironią. Nie zwracam na to uwagi. Do czasu. Gdy mnie zdenerwuje, wtedy się dopiero zaczyna.-Przywitaj się ze mną suko- syczy w moją stronę.
-Zamknij mordę platfusie-I się zaczęło.
-Odszczekaj to- Mówi jeszcze mocniej mnie ściskając. Patrzę na niego przestraszona.
-Nie- Mówię pewna. Jednak w środku cała trzęse się ze strachu. Naszą rozmowę przerywa nauczycielka. Szatyn puszcza mój nadgarstek.


-Hej skarbie- Mówi Federico w moją stronę. Postanowiliśmy, że do czasu jego wyjazdu, czyli dwa tygodnie będziemy udawać parę,
Ale tylko przed Leonem. Składa na moich ustach delikatny pocałunek. Patrzę kontem oka na Verdasa. Jest wkurzony. I dobrze. Po chwili się od siebie odrywamy. Wsiadamy do jego BMW i z piskiem opon ruszamy w strone domu.
-Jak w szkole?- Pyta się mnie mój przyjaciel. Wydaje mi się dzisiaj jakby nieobecny.
-Może być- Odrazu przypomina mi się jakże ciekawa wymiana zdań z Verdasem.
-Nic dzisiaj tamten nie odstawiał?- Czuję w jego głosie złość.
-Nic- Kłamstwo. Gdybym mu powiedziała prawdę to zaraz by zaczął go wyzywać. A na dzisiaj mam dość oczerniania ludzi.
Po około dziesięciu minutach Jesteśmy pod moim blokiem.
-Vilu- Zatrzymuje mnie przed wejściem. Patrzę na niego pytającym wzrokiem.-Muszę wyjechać wcześniej- W moich oczach odrazu zbierają się łzy.
-Dlaczego- Mój głos się powoli łamie.
-Zoe jest w szpitalu. Muszę do niej jehać- Pewnie znowu coś wymyśliła. Nie może się pogodzić z rozstaniem to teraz wymyśla, żeby go zatrzymać blisko siebie.-Ale obiecuje, że niedługo Cię odwiedzę- Ja tylko delikatnie przytakuje głową.
-Kiedy wyjeżdżasz- Teraz już rycze. Mój najlepszy przyjaciel mnie znowu zostawia. I co ja teraz zrobię z Leonem? Teraz będzie mnie jeszcze bardziej dręczył.
-Samolot mam dzisiaj weczorem- Błagam nie nie zostawiaj mnie! Nie możesz! Mocno się do niego przytulam. Odwzajemnia uścisk.
-Muszę już jechać- Mówi po chwili.
-Już?
-Tak. Do zobaczenia- Całuje mój delikatny policzek. Wsiada do samochodu i odjeżdża. Mam dość życia! Ono jest niesprawiedliwe.


Chyba od trzech godzin siedzę u mnie w salonie i rycze. Ja to mam pecha w życiu. Zawsze coś pójdzie nie tak. Najpierw chciano mnie zgwałcić. A teraz mój najlepszy przyjaciel wyjechał. Moje życie jest do dupy. Wszytko jest nie. Mój płacz przerywa dzwoniący telefon. Rose. Oczywiście odbieram.
-Halo- Nie będę płakała, nie będę!
-Cześć Viola, stało się coś- Nic nie mówię.-Czyli tak. Zaraz będę. Nie udaje mi się już nic powiedzieć, ponieważ słyszę charakterystyczne pikanie, oznaczające koniec rozmowy.
Po około godzinie do mojego mieszkania wpada blondynka. Odrazu do mnie podbiega i mnie przytula.
-Moje życie nie ma sensu- Mówię w jej ramię.
-Kochana co się stało?- Pyta się przejęta. Czuję, że jej mogę wszystko powiedzieć. Jest moją,  można powiedzieć siostrą.
-Federico wyjechał- Odpowiadam łkając. Teraz pewnie będę musiała opowiedzieć jej całą historię.
-Jak to?- Opowiadam jej wszytko. Od pierwszego spotkania z Verdasem, aż do dzisiejszego dnia. Gdy kończę mówić czekam na jej reakcje. Pewnie będzie na mnie zła, że ją oszukałam.
-Jak on mógł ci to zrobić?!- Wybucha nagle. Patrzę na nią ze łzami w oczach.
-Nie jesteś na mnie zła?- W moim głosie w tej chwili można wyczuć smutek, żal oraz zdziwnienie.
-Nie. Robiłaś to bo musiałaś. Na twoim miejscu pewnie zrobiłabym tak samo. A zreszto jesteś moją przyjaciółką, a przyjaciółki się pownno zrozumieć i im pomagać- Dzięki jej słowom na moich ustach pojawia się uśmiech- A wracając do tematu. Mogę go wykastrować?- Na jej słowa zaczynam się śmiać.
-Nie odbieraj mi tej przyjemności- Odpowiadam. Teraz obie zaczynamy się głośno śmiać. Wiem już, że Rose to moja najlepsza przyjaciółka.
-Co powiesz na słodycze, koc, dobry film i my- Zaczyna wymieniać. Ochoczo się zgadzam.

-Jestem!- krzyczę na cały dom. 
-W kuchni- Słyszę krzyk mojego narzeczonego. Wchodzę tam. Jest oparty o wyspę i pewnie wyczekuje mnie. Gdy tylko mnie widzi mocno mnie całuje. Jak ja kocham jego usta. Mogłabym je cały czas całować.
-Hej skarbie- Mówi po oderwaniu. Posyłam mu uśmiech. I odpowiadam tym samym.
-Muszę ci coś powiedzieć- Na chwilę się zawieszam. Chłopak patrzy na mnie wyczekująco.- Leon- Znowu się zacinam.
-Violu powiedz to w końcu- Mówi  zniecierpliwiony. 
-Jestem w ciąży- Czekam na jego relacje. Jego mina jest grobowa. Po chwili na jego ustach pojawia się szeroki uśmiech. Obraca mnie wokół osi i krzyczy.
-Będę ocjem! 
I nagle się budzę. Czy to jest możliwe żebym była w szczęśliwym związku z Leonem? Nie. My nigdy nie będziemy razem. Chyba
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał.
Już niedługo święta!
Pamiętajcie żeby komentować.
Buziakii

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy Violka.
      Będziesz z nim prędzej czy później.
      Leon dalej swoje.
      Przyjaźń z Fede zakończona.
      Należało mu się.
      Fede wyjechał. Wróci. Pytanie tylko na jak długo zniknie?
      Cudowny.

      Maddy ❤

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Po wyjeździe Federico płakałam razem z Violetta 😂licze, że Leon jeszcze blysnie. Jednak moje serce należy i tak do kogoś innego 💖F.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział
      Szkoda, że Fede wyjezdza
      Czekam z niecierpliwością na next

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hejka.
      Cudowny rozdział.
      Federico! Jak on mógł wyjechać?!
      I co teraz zrobi Violetta?
      Leon nie da jej spokoju.
      Czyżby ten sen Vils
      był przepowiednią przyszłego życia z Leonem?
      Super rozdział.

      Buziaki.
      Miss Blueberry

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Niesamowity!
      Wielka szkoda ze Fede wyjechał.
      Teraz tylko czekać aż V i Leon zaczną coś ze sobą kręcić hah.
      Oby ten sen się spełnił:)
      Pozdrawiam i do nastepnego,
      Marysia❤

      Usuń
  6. Hej kochana!
    Rozdział cudny!
    Leonetta się nienawidzi!
    To masakra!
    Mam nadzieję że to się naprawi.
    Czekam na Nexta!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 9

                        Dla Marysi, Ani , JORTINI BLANCO oraz pati Chmielewskiej :) 4 miesiące później Przez te kilka miesięcy trochę się zmieniło w moim życiu. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Leonem. Jesteśmy nierozłączni. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, jednak jeszcze minie dużo czasu zanim mu w stu procentach zaufam. Chyba nigdy nie zapomnę tego co chciał mi zrobić.   -Hej Leoś- Witam się z moim przyjacielem. Chłopak z uśmiechem odwzajemnia uścisk. -Cześć aniołku- Jego głos delikatnie łaskocze mnie w małżowinę uszną. Kocham to uczucie. Kocham jego i naszą przyjaźń, która już zdążyła rozkwitnąć. Trwamy w uścisku dosyć długo dopóki coś a raczej ktoś nam nie przeszkadza. -A ja to już nie twój przyjaciel?-Diego udaje szloch. Cicho się śmieje i odrywam się od Leona. Podchodzę do niego i całuję go delikatnie w głowę. Chłopak udaje urażonego a ja i Leon zaczynamy się śmiać. Naszą zabawę przerywa dzwonek oznaczający ro...

Rozdział 2

Wszystkim, którzy skomentowali poprzedni rozdział zajełam miejsce. Jednak mam prośbę,  abyście napisali czy chcecie je na stałe ;) Biegnę w stronę drzwi wejściowych do mojej nowej szkoły. Zaspałam. U mnie jest to możliwe. Tak samo jak to, że przyszłam dzisiaj do szkoły w koszulce do pępka. Wiem, że taki strój jest niestosowny do mojej szkoły, ale nie patrzyłam nawet dzisiaj w co się ubieram. Jak najszybciej szukam salę o właściwym numerze. Nie mogę jej znaleźć! W sumie co się dziwić, szkoła jest naprawę wielka. W końcu po około pięciu minutach biegu znajduję sale lekcyjną. Delikatnie pukam w już lekko zniszczoną konstrukcję. Szarpnięciem je otwieram. -Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie- Mówię dosyć cicho patrząc na moje złoto białe super Stary. Po wypowiedzeniu tych słów chce iść do ławki, jednak uniemożliwia mi to głos młodej Pani od biologi. -Stój- syczy ilustrując mnie wzrokiem.- Taki strój do szkoły?- Znowu to samo. Ja cały czas milczę- Siadaj- Mówi z pogardą. Zawstydzo...

Rozdział 8

Dla Maddy ;* Przeczytaj notkę :) Kolejny powód, dlaczego tęsknię za mieszkaniem z rodzicami. Ten cały bałagan pewnie sprzątała by Ana, nasza sprzątaczka, znaczy teraz pomoc domowa moich rodziców. A tak, to ja się muszę teraz męczyć z tym sama. Nigdy więcej u mnie imprez. Niech będzie u kogo innego. Wszystko super, fajnie, ale kiedy przychodzi sprzątać to już nie jest tak kolorowo. Po około godzinie cały salon doprowadziłam do porządku. I tak nie mam co robić, więc postanowiłam posprzątać pułkę z książkami u mnie w sypialni. Jest dosyć spora, więc mam roboty na conajmniej półtorej godziny.  Było dobrze dopuki nie przyszła pora na najwyższą pułkę.  Dobra, dam radę. Co to dla mnie. Gdy już miałam wziąć ostatnią książkę, krzesło się zachwiało i spadłam. Odrazu poczułam ogromny ból w kostce. Z bólu łzy zaczęły mi płynąć po  policzkach. Jak najszybciej szukam telefonu. Jak na złość nie ma. Komoda na korytarzu. Kulejąc i sycząc z bólu kieruje się w tamtą stronę. Sygnał pier...