Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2016

Rozdział 5

Dla Eva Eva- tak jak obiecałam ;) Mój sen przerywa dzwoniący telefon. Boże ludzie dajcie człowiekowi się wyspać chociaż przed szkołą. Sięgam lewą ręką po niego. Federico. Bez zastanowienia odbieram. -Halo- Pytam sennym głosem. -Cześć Violu, muszę ci coś powiedzieć- Co już zrobił? A może wpadł ze swoją byłą. O nie. Chyba nie to. -Będziesz ojcem?- Wypalam. Słyszę jego śmiech. Czyli nie. Na szczęście. -Nie. Znowu jestem z Zoe- Nie! Czyli jak znowu przyjedzie to będzie z nią? Błagam nie! Nie zniosę jej krzywego ryja przez kilka dni. Ale zreszto on udaje mojego chłopaka. Co ja teraz zrobię. -Ale przecież ty- Nie jest dane mi dokończyć. -Tak wiem. Przepraszam. Ale ja przyjeżdżam dopiero za miesiąc, przez ten czas może się coś między wami zmienić. -Tsa- W cuda wierzysz? - Muszę kończyć- I tak po prostu się rozłączył? Odkładam telefon na szafkę nocną. Pora wstawać do szkoły. Po niedługim czasie byłam gotowa. Gdy tylko wchodzę do szkoły odrazu Szanowny pan Leon Verdas rzuca mi się...

Rozdział 4

Od tamtej sytuacji z parku mijają trzy miesiące. Czy coś się zmieniło w moim życiu? Trochę tak. Zacznijmy od tego, że z Leonem się nienawidzimy. Codziennie się kłócimy o byle co. Federico się już z nim nie przyjaźni. A tak poza tym to od miesiąca mieszkam sama. Rodzice się odziwo zgodzili. Jestem można powiedzieć szczęśliwa. Co do uczucia, którym darze Verdasa. Myślałam, że ono z czasem zniknie jednak się pomyliłam. Staram się robić wszystko, aby wymazać go sobie z pamieci. Codziennie walczę ze sobą, aby go nie pocałować lub przytulić. Pomimo tego co chciał mi zrobić to ja cały czas mam go w moim sercu. Moje przemyślenia przerywa dzwonek oznaczający rozpoczęcie lekcji. Wszyscy wchodzimy do klasy. Siadam obok niego. -Królewna przyszła do szkoły- Mówi z ironią. Nie zwracam na to uwagi. Do czasu. Gdy mnie zdenerwuje, wtedy się dopiero zaczyna.-Przywitaj się ze mną suko- syczy w moją stronę. -Zamknij mordę platfusie-I się zaczęło. -Odszczekaj to- Mówi jeszcze mocniej mnie ściskając. Pat...

Rozdział 3

Rozdział dedykuję Vicky i Babeczce Sówieczce :* Chwała Bogu, że dzisiaj sobota. Plan dnia jest bardzo prosty: jeść lody, płakać, oglądać tv, oraz jeszcze raz płakać. Nienawidzę go! Ja chciałam się tylko odegrać a on chciał mnie zgwałcić. Gdy tylko o tym pomyślę łzy same napływają mi do oczu. Moje przemyślenia przerywa uporczywie dzwoniący telefon. Niechętnie biorę mój telefon do ręki. Numer nieznany. Mimo niechęci odbieram. -Halo?- staram się, aby mój głos nie wyrażał ani grama smutku. -Violu- Gdy tylko słyszę ten głos przechodzą mnie ciarki. -Skąd masz mój numer?- sycze do słuchawki. -Mam swoje sposoby.- Dobrze, że go teraz nie widzę, bo pewnie bym się rozpłakała. -Nie chcę mi się z tobą rozmawiać.- Jak najszybciej odkładam telefon od ucha a następnie z impetem rzucam go o moją różową poduszkę. Zniknij Verdas z mojego życia! Nienawidzę Cię! Po raz kolejny zaczynam płakać. To cud, że w moich oczach jest jeszcze jaka kolwiek ilość łez. Nie no znowu?! Nawet nie patrząc na wyświetl...

Rozdział 2

Wszystkim, którzy skomentowali poprzedni rozdział zajełam miejsce. Jednak mam prośbę,  abyście napisali czy chcecie je na stałe ;) Biegnę w stronę drzwi wejściowych do mojej nowej szkoły. Zaspałam. U mnie jest to możliwe. Tak samo jak to, że przyszłam dzisiaj do szkoły w koszulce do pępka. Wiem, że taki strój jest niestosowny do mojej szkoły, ale nie patrzyłam nawet dzisiaj w co się ubieram. Jak najszybciej szukam salę o właściwym numerze. Nie mogę jej znaleźć! W sumie co się dziwić, szkoła jest naprawę wielka. W końcu po około pięciu minutach biegu znajduję sale lekcyjną. Delikatnie pukam w już lekko zniszczoną konstrukcję. Szarpnięciem je otwieram. -Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie- Mówię dosyć cicho patrząc na moje złoto białe super Stary. Po wypowiedzeniu tych słów chce iść do ławki, jednak uniemożliwia mi to głos młodej Pani od biologi. -Stój- syczy ilustrując mnie wzrokiem.- Taki strój do szkoły?- Znowu to samo. Ja cały czas milczę- Siadaj- Mówi z pogardą. Zawstydzo...