Przejdź do głównej zawartości

Rozdział 7

Z dedykacją dla Patty i Maddy ;*
Jednak po chwili się od niego odrywam, a następnie mocno uderzem go w policzek. Zaczyna cicho syczeć.
-Za co?- pyta oszołomiony.
-Ty już dobrze wiesz za co- uderzam go mocno w klatkę piersiową, jednak to wcale go nie rusza.
-Myślałem, że chcesz. Każda laska o tym marzy-Mówi bardzo pewnie. W jednej chwili chcę go mieć blisko siebie,ale zaraz mam go ochotę zabić. Mam mieszane uczucia względem niego.
-Nie chcę. Zrozum, że nie jesteś pępkiem świata. Nie zawsze będzie tak jak chcesz-Mam nadzieję, że moje słowa dały mu trochę do myślenia, bo jest bardzo skupiony na mojej twarzy i widać, że mnie słuchał.
-Słuchaj mała. Taki już jestem. I nikt, ani nic mnie nie zmieni. Więc albo to zrozumiesz ,albo trzymaj się ode mnie z daleka-Mówi po wybudzeniu się z stransu. Kilka razy mrugam.
-W takim razie wolę się trzymać od ciebie z daleka-W moim głosie można teraz wyczuć smutek i lekki niepokój-Boję się ciebie- Dodaję cicho przestraszona. Jego oczy w kilka chwil zamgliły się. Patrzę  na niego z niepokojem.
-Mnie się boisz?! -Wybucha. W moich oczach zbierają się łzy. Bądź silna Castillo!
-Tak-Dukam
-Co ja takiego ci zrobiłem?!-Dalej krzyczy. Powoli się od niego oddalam. Ten jednak idzie cały czas na równi ze mną. Teraz już zaczynam płakać. Gdy widzi spływające łzy po moich policzkach jego oczy przybierają dawny odcień. Następnie mocno mnie do siebie przytula. Oszołomiona oddaję uścisk. Co z nim jest? On jest idealnie nie idealny.
-Przepraszam-Mówi cicho do mojego ucha. Przechodzą mnie przyjemne dreszcze.
-Spokojnie-Mówię w zagłębienie jego szyi. Ten mnie jeszcze mocniej przytula. Mimo, że zrobił mi wiele złego chcę mu pomóc. Jeszcze nie wiem jak, ale mu pomogę.


-Ale mamo, ta nauczycielka się na mnie uwzieła-Od pół godziny rozmawiam z nią i tłumaczę jej sytuację, która miała miejsce wczoraj.
-Jeszcze jeden taki wybryk, a wracasz do nas-Nie! Nie chce już z nimi mieszkać. Kocham ich, ale chwilami są nie do wytrzymania. Przyzwyczaiłam się do samotnego mieszkania.
-Ale mamo- Moją wypowiedź przerywa dzwonek do drzwi w moim apartamencie-Zadzwonię później, pa-Nie czekając na odpowiedź rodzicielki odkładam telefon od ucha. Kieruję się w stronę drzwi. Otwieram masywną konstrukcję. Fede i Zoe. Z jego przyjazdu się cieszę, ale z jej trochę mniej.
-Co tu robisz?- Zwracam się do Federico.
-Może najpierw, hej, dawno Cię nie widziałam. A ty odrazu się pytasz co tu robimy. Nie kochasz mnie już-Próbuje udać smutek. Aby trochę poprawić mu nastrój mocno się do niego przytulam. Po oderwaniu z lekką niechęcią witam się całusem w policzek z jego ''ukochaną''. Widać, że ani ja jej nie lubię ani ona mnie. Po przywitaniu zapraszam ich do środka.
-Co się stało tak ważnego, że przyjechaliście?- Chyba nie zaproszenia na ślub. Nie wytrzymałabym tego. Do końca życia widywać jej twarz.
-Właściwie to jutro wracamy, bo przyjechaliśmy przed wczoraj. My tylko na chwilkę i zaraz spadamy- Odrazu posmutniałam na jego słowa.
-Już?
-Niestety- Odpowiada Zoe. Jednak widzę, że nie jest za bardzo smutna. Nie wiem co mój przyjaciel w niej widzi.

Z ich chwilki wyszły trzy godziny. Miałam zamiar iść na zakupy, bo w mojej lodówce świeci już pustkami, jednak plany uległy zmianie. Najwyżej na kolację zamówie sobie pizze. Po tym gdy goście wyszli odrazu sięgnęłam po telefon, aby zamówić jedzenie, jednak znowu dzwonek do drzwi. Tym razem była to Rose.
-Hej. Pomyślałam, że może obejrzymy sobie jakiś film, pogadamy i zjemy coś dobrego- proponuje blondynka po wejściu. Ochoczo kiwam głową.
-Tylko jest mały problem-Przyjaciółka patrzy na mnie niezrozumiale-Nie zdążyłam zrobić zakupów, a mam pusto w lodówce. Więc może zamówimy pizze-Blake kiwa głową.
-To ty zamów pizzę, a ja pójdę do spożywczaka i kupię nam coś słodkiego-Ja jedynie przytakuje. Gdy blondynka wychodzi mam zamiar zadzwonić po włoskie danie, ale znowu dzwonek. Zaraz wyjdę z siebie i stanę obok!
-Czego?- Warczę nawet nie patrząc kto przyszedł. Tym razem Diego i Leon. Widzę, że mój przyjaciel trzyma w rękach alkohol, co oznacza, że przyszli na długą rozmowę.
-My tu spokojnie, a ty odrazu krzyczysz-Odzywa się Verdas. Spoglądam na niego. Wygląda jak zwykle nienagannie. Aż mam ochotę go schrupać.

Jest już trochę późno. Na początku  bałam się jak Rose zareaguje na ich widok. Na początku było ciężko, ale po kilku drinkach atmosfera się naprawiła. Co mnie najbardziej zdziwiło to to, że między moją przyjaciółką, a Diego zaczyna się coś dziać.
-Co powiecie na grę w butelkę?- Sepleni Dominguez.
-Jest nas tylko czwórka-Karce go.
-No i co z tego, dawaj-Po wielu namowach zgadzam się. Kręci Rose. Wypada na mnie.
-Pytanie-Nawet nie zdąża zadać mi podstawowego pytania, bo ją wyprzedzam.
-Jaki jest twój ideał faceta-Wiedziałam, że się mnie o to zapyta.
-Niegrzeczny, dobrze musi całować, szatyn, wysoki, dobrze zbudowany-Zaczynam wymieniać.
-Czyli mam szansę-Na słowa Diego zaczynamy się śmiać. Dobrze wiem, że mój przyjaciel lubi żartować. I nie mówi na serio.
Biorę butelkę do ręki i kręce. Verdas. Mam cię chłopczyku.
-Pytanie-Myślałam, że wybierze wyzwanie. Miałam już w głowie coś pięknego.
-Oceń swoje całowanie-Wszyscy przenoszą swój wzrok na mnie. Trochę się przez to pesze.
-Najlepiej na świecie-Odpowiada. Na jego słowa zaczynam się śmiać.
-Taa. Świetnie całujesz-Mówię z ironią.
-Masz coś do mojego całowania?Co ci się w nim nie podoba?- Oburza się. Rose i Diego zaczynają się śmiać.
-Za bardzo się ślinisz-Ciekawe co odpowie.
-Zaraz, zaraz. Skąd wiesz jak on się całuje? Czy o czymś nie wiem?- Wtrąca się do rozmowy przyjaciel.
-On się chciał do niej dobierać-Sepleni Blaik. Mamy ploblem.
-Co?! Zabije Cię-Diego rzuca się na niego z pięściami. Jakimś cudem mnie i Rose udaje się ich odciągnąć od siebie, bo by się pewnie jeszcze pozabijali.
-Bicie się w niczym nie pomoże-Teraz mi pomaga. Przyjaciółka.
-Wytłumacz mi, dlaczego chciałeś zrobić krzywdę Violi.
Szatyn przez chwilę milczy, jednak po chwili się odzywa.
-Żałuję tego. Gdybym mógł cofnąć czas to bym jej tego w życiu nie zrobił. Teraz gdy ją poznałem to zrozumiałem, że ona na to nie zasługuje-Z jego słów nie mogę nic wywnioskować. Niby żałuję, ale. No właśnie, zawsze jest jakieś ale.
-Proszę idźcie już. Porozmawiamy jutro-Mówię po chwli milczenia.
Gdy wszyscy wychodzą postanawiam iść do sypialni spać. Nie mam siły dzisiaj sprzątać.  za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał.
Pamiętajcie, żeby komentować.
No następnego ;*


Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. No tak, radocha i zaciesz na całego. Dlaczego? FEDERICO się pojawił !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Od kiedy Diego taki żartowniś się zrobił. Co nie zmienia faktu, że ja bym tam była zadowolona z połączenia V+D choc przez jakiś czas :):):):)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hej! 😍

      Przeczytałam wczoraj, ale dzisiaj dopiero biorę się za komentowanie.
      Gdybyś nie udostępniła to pewnie bym zapomniała i była przekonana, że skomentowałam;***

      Naprawdę Federico? Naprawdę?
      Znajdź sobie taką dziewczynę, której będzie na Tobie zależało, a nie tkwisz w związku z tą małpą.
      Osobiście nie mam nic do małp, ale ta wyjątkowo mnie wnerwia.

      Jeszcze Verdas. Yghhh co za idiota.
      Raz normalny, innym razem mam ochotę go porządnie trzepnąć.
      Te napady nie są w żadnym wypadku czymś pozytywnym.
      Viola pomoże nu to zmienić, ale on musi chcieć.

      Oczywiście awnaturka musi być.
      Pewna sytuacja ujrzała światło dzienne i Diego się wkurzył.
      Za dużo alkoholu 😂

      Cudowny!
      ❤❤❤❤

      Maddy ❤

      Usuń
    2. Aaa i zapomniałam!
      Dziękuję skarbie za dedykacje! :**

      Do następnego! :*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Kto się tu pojawił? 😱😱😱
      Brawa da Patty 👏👏👏
      Trochę mi zajęło z komentowaniem, ale ważne że już jestem.
      Jestem zawiedziona Diegiem. Czemu mu nie przywalił? Fede już to zrobił, ale Hernadez mógł poprawić 😣
      Fede stać Cię na coś lepszego niż Zoe. Idź sobie kup rybki
      Rozdział zajebisty i czekam na kolejny Stasiu 😂
      Buziaczki 😘😘😘

      Patty aka Andrzej 😂😂😂

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hej.
      Cudowny rozdział!
      Co to miało znaczyć?
      Leon najpierw ją całuje, później krzyczy, a następnie przytula?!
      To mnie po prostu rozśmieszyło:
      "-Masz coś do mojego całowania?Co ci się w nim nie podoba?- Oburza się. Rose i Diego zaczynają się śmiać.
      -Za bardzo się ślinisz"
      O co chodzi z tym tekstem Diego, gdy zapytał się Leona, czy chce skrzywdzić Violettę, a Leon mu odpowiada, że tego żałuje?
      Czy coś jest nie tak???
      Przepiękny.
      Cudeńko.
      Perełka.

      Pozdrawiam
      Miss Blueberry

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Leon to idiota, w sumie krzyczy na nią bo ona się go boi.
      Świetny rozdział mimo takiego obrotu akcji.
      Buziaki :*

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Leoś się zmienia.😍
      Violetta opisała swojego idealnego faceta i wiadomo, że chodziło jej o Verdasa.😚
      A Diego prawie pobił Leona.😒
      Dużo się działo.
      Cudowny
      Asia Blanco

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Aj, jaki piekny rozdzial!
      Co to ma byc najpierw krzyczy potem przytula, zaluje, dziwny jest ten Verdas.
      Ale za to on i V napewno sie zejda bo jakby inaczej! No chyba ze szykujesz inny scenariusz.
      Pozdrawiam i do nastepnego,
      Marysia❤

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Super!
      Leonek dobierał się do Violi ale potem przeprosił.
      Diegito chyba zazdrosny! Już uderzał z pięściami do Verdasa.
      Cudny!

      Czekam na kolejny!
      Buziaki♥

      Zapraszam do udziału w konkursie na OnShota.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 9

                        Dla Marysi, Ani , JORTINI BLANCO oraz pati Chmielewskiej :) 4 miesiące później Przez te kilka miesięcy trochę się zmieniło w moim życiu. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Leonem. Jesteśmy nierozłączni. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, jednak jeszcze minie dużo czasu zanim mu w stu procentach zaufam. Chyba nigdy nie zapomnę tego co chciał mi zrobić.   -Hej Leoś- Witam się z moim przyjacielem. Chłopak z uśmiechem odwzajemnia uścisk. -Cześć aniołku- Jego głos delikatnie łaskocze mnie w małżowinę uszną. Kocham to uczucie. Kocham jego i naszą przyjaźń, która już zdążyła rozkwitnąć. Trwamy w uścisku dosyć długo dopóki coś a raczej ktoś nam nie przeszkadza. -A ja to już nie twój przyjaciel?-Diego udaje szloch. Cicho się śmieje i odrywam się od Leona. Podchodzę do niego i całuję go delikatnie w głowę. Chłopak udaje urażonego a ja i Leon zaczynamy się śmiać. Naszą zabawę przerywa dzwonek oznaczający ro...

Rozdział 2

Wszystkim, którzy skomentowali poprzedni rozdział zajełam miejsce. Jednak mam prośbę,  abyście napisali czy chcecie je na stałe ;) Biegnę w stronę drzwi wejściowych do mojej nowej szkoły. Zaspałam. U mnie jest to możliwe. Tak samo jak to, że przyszłam dzisiaj do szkoły w koszulce do pępka. Wiem, że taki strój jest niestosowny do mojej szkoły, ale nie patrzyłam nawet dzisiaj w co się ubieram. Jak najszybciej szukam salę o właściwym numerze. Nie mogę jej znaleźć! W sumie co się dziwić, szkoła jest naprawę wielka. W końcu po około pięciu minutach biegu znajduję sale lekcyjną. Delikatnie pukam w już lekko zniszczoną konstrukcję. Szarpnięciem je otwieram. -Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie- Mówię dosyć cicho patrząc na moje złoto białe super Stary. Po wypowiedzeniu tych słów chce iść do ławki, jednak uniemożliwia mi to głos młodej Pani od biologi. -Stój- syczy ilustrując mnie wzrokiem.- Taki strój do szkoły?- Znowu to samo. Ja cały czas milczę- Siadaj- Mówi z pogardą. Zawstydzo...

Rozdział 8

Dla Maddy ;* Przeczytaj notkę :) Kolejny powód, dlaczego tęsknię za mieszkaniem z rodzicami. Ten cały bałagan pewnie sprzątała by Ana, nasza sprzątaczka, znaczy teraz pomoc domowa moich rodziców. A tak, to ja się muszę teraz męczyć z tym sama. Nigdy więcej u mnie imprez. Niech będzie u kogo innego. Wszystko super, fajnie, ale kiedy przychodzi sprzątać to już nie jest tak kolorowo. Po około godzinie cały salon doprowadziłam do porządku. I tak nie mam co robić, więc postanowiłam posprzątać pułkę z książkami u mnie w sypialni. Jest dosyć spora, więc mam roboty na conajmniej półtorej godziny.  Było dobrze dopuki nie przyszła pora na najwyższą pułkę.  Dobra, dam radę. Co to dla mnie. Gdy już miałam wziąć ostatnią książkę, krzesło się zachwiało i spadłam. Odrazu poczułam ogromny ból w kostce. Z bólu łzy zaczęły mi płynąć po  policzkach. Jak najszybciej szukam telefonu. Jak na złość nie ma. Komoda na korytarzu. Kulejąc i sycząc z bólu kieruje się w tamtą stronę. Sygnał pier...