Rozdział dedykuję Vicky i Babeczce Sówieczce :*
Chwała Bogu, że dzisiaj sobota. Plan dnia jest bardzo prosty: jeść lody, płakać, oglądać tv, oraz jeszcze raz płakać. Nienawidzę go! Ja chciałam się tylko odegrać a on chciał mnie zgwałcić. Gdy tylko o tym pomyślę łzy same napływają mi do oczu. Moje przemyślenia przerywa uporczywie dzwoniący telefon. Niechętnie biorę mój telefon do ręki. Numer nieznany. Mimo niechęci odbieram.
-Halo?- staram się, aby mój głos nie wyrażał ani grama smutku.
-Violu- Gdy tylko słyszę ten głos przechodzą mnie ciarki.
-Skąd masz mój numer?- sycze do słuchawki.
-Mam swoje sposoby.- Dobrze, że go teraz nie widzę, bo pewnie bym się rozpłakała.
-Nie chcę mi się z tobą rozmawiać.- Jak najszybciej odkładam telefon od ucha a następnie z impetem rzucam go o moją różową poduszkę. Zniknij Verdas z mojego życia! Nienawidzę Cię! Po raz kolejny zaczynam płakać. To cud, że w moich oczach jest jeszcze jaka kolwiek ilość łez. Nie no znowu?! Nawet nie patrząc na wyświetlacz odbieram.
-Czy nie rozumiesz, że chcę żebyś dał mi spokój?!- Teraz to się naprawdę zdenerwowałam.
-Też się cieszę, że cię słyszę- Ale gafa! Jaka ja głupia jestem.
-Federico?- pytam zdziwiona.
-Chyba myślałaś, że to ktoś inny.
-Tak- dukam.
-Mam dobrą wiadomość- Czy to jest to o czym myślę?
-Przyjeżdżasz do mnie?- pytam się zaciekawiona.
-Bingo!- Mój najlepszy przyjaciel na świecie przyjeżdża do mnie. Może choć na chwilę zapomnę o Verdasie.
~*~
-Fede- Rzucam się szczęśliwa przyjacielowi na szyję.
-Hej Violu- Ten przytula mnie jeszcze mocniej. Trwamy w uścisku dosyć długo.
-Gdzie jest Zoe?- Zoe to jego dziewczyna. Szczerze mówiąc to za bardzo jej nie lubiłam. Na twarzy tona tapety, mózg wielkości orzeszka.
-Nie jesteśmy już razem- Nie mam zamiaru ukrywać mojej radości. Zaczynam skakać szczęśliwa. Metrowa grzywa tylko się ze mnie śmieje.
-Na ile zostajesz?- Błagam zostań ze mną jak najdłużej.
-Jadę po świętach- odpowiada szczerząc się.
-Co ten cham chciał ci zrobić?!- Opowiedziałam Federicowi o całej historii z Leonem, oczywiście gdy się o tym dowiedział "trochę" się zdenerwował.
-Wiem.Nie chcę żebyś mnie pocieszał, że będzie wszystko dobrze skoro obydwoje doskonale wiemy, że tak nie będzie. Mimo tego co mi zrobił-Tu się na chwilę zacinam aby przełknąć ślinę- ja do niego chyba coś czuję- dopowiadam cicho.
-Co?!- Jego głos jest jak najbardziej zdziwiony.
-Nie wiem co mam zrobić Fede- Bezdradna się w niego wtulam.
-Nie możesz tak bezczynnie siedzieć w domu- Szatyn energicznie wstaje z mojego łóżka- Idziemy na miasto.- W sumie ma rację. On by nie płakał gdybym to ja go zraniła. Szybko idę w stronę łazienki. Po około dziesięciu minutach jestem gotowa do wyjścia.
-Fede, kiedy wracamy? Nogi mnie już bolą- od około trzech godzin spacerujemy. Oczywiście mądra Violetka musiała założyć wysokie szpilki. Ja mam tak, że zanim pomyślę to już to zrobię.
-No dobrze- Odpowiada niechętnie.-Leon-słyszę zdziwienie w jego głosie.
-Skąd znasz jego imię- Pytam się lekko wystraszona.
-Kogo?- patrzy na mnie zdezorientowany.
-Chłopaka, o którym rozmawialiśmy prawie całe południe.
-Mój najlepszy przyjaciel zrobił ci coś takiego?!- Kto proszę?!
-Twój kto?!- sycze w jego stronę.
-Leon Verdas, mój najlepszy przyjaciel, ale chyba się to teraz zmieni- Mówi na maxa wkurzony.
-Fede mam plan- Ten posyła mi pytające spojrzenie. Ja tylko się chytrze uśmiecham. Po objaśnieniu mu całego planu ruszamy w stronę Verdasa ze splecionymi dłońmi.
-Siema stary, dawno się nie widzieliśmy-Widzę po minie Fede, że ma ochotę go zabić.
-Fede? Siema- Przytulają się po męsku.
-Kochanie, chodźmy już-W ten sposób zwracam swoją uwagę na nich. Leon jest przerażony. I dobrze!
-Kocie chwilka. A właśnie to jest Leon, Leon to jest Viola moja dziewczyna- Widzę, że Federico wiele kosztuje, aby udawać. On jest moim prawdziwym przyjacielem i już tak chyba zostanie na zawsze.
-My już się znamy- Mówię spoglądając w stronę Leona.
-Skąd?- Pyta się Fede.
-W domu ci opowiem- Mówię nu na ucho, ale tak żeby on to usłyszał.
-Dobrze-posyła mi promienny uśmiech.- To do zoba- żegna się z nim po męsku.
-Musimy się spotkać na browara- Mówi gdy jesteśmy już kawałek od niego. Patrzę na Federico.
-A właśnie zapomniał bym- Mój przyjaciel podchodzi do niego. Verdas chce coś powiedzieć, jednak Fede go wyprzedza i zadaje mu mocny cios w twarz, ten patrzy na niego zdziwiony- To za to co zrobiłeś Violi-Mówi z zaciśniętymi zębami.
-Miałeś go nie bić- Mówię gdy wychodzimy z parku.
-Cicho- Nic już więcej nie mówię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Oto tak prezentuje się kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się wam podobał.
Pamiętajcie żeby komentować, dzięki temu wywołujecie na mojej twarzy uśmiech.
Zapraszam was serdecznie na mojego drugiego bloga
leonettanieoczekiwanamilosc.blogspot.com.pl
Do następnego! :)
Chwała Bogu, że dzisiaj sobota. Plan dnia jest bardzo prosty: jeść lody, płakać, oglądać tv, oraz jeszcze raz płakać. Nienawidzę go! Ja chciałam się tylko odegrać a on chciał mnie zgwałcić. Gdy tylko o tym pomyślę łzy same napływają mi do oczu. Moje przemyślenia przerywa uporczywie dzwoniący telefon. Niechętnie biorę mój telefon do ręki. Numer nieznany. Mimo niechęci odbieram.
-Halo?- staram się, aby mój głos nie wyrażał ani grama smutku.
-Violu- Gdy tylko słyszę ten głos przechodzą mnie ciarki.
-Skąd masz mój numer?- sycze do słuchawki.
-Mam swoje sposoby.- Dobrze, że go teraz nie widzę, bo pewnie bym się rozpłakała.
-Nie chcę mi się z tobą rozmawiać.- Jak najszybciej odkładam telefon od ucha a następnie z impetem rzucam go o moją różową poduszkę. Zniknij Verdas z mojego życia! Nienawidzę Cię! Po raz kolejny zaczynam płakać. To cud, że w moich oczach jest jeszcze jaka kolwiek ilość łez. Nie no znowu?! Nawet nie patrząc na wyświetlacz odbieram.
-Czy nie rozumiesz, że chcę żebyś dał mi spokój?!- Teraz to się naprawdę zdenerwowałam.
-Też się cieszę, że cię słyszę- Ale gafa! Jaka ja głupia jestem.
-Federico?- pytam zdziwiona.
-Chyba myślałaś, że to ktoś inny.
-Tak- dukam.
-Mam dobrą wiadomość- Czy to jest to o czym myślę?
-Przyjeżdżasz do mnie?- pytam się zaciekawiona.
-Bingo!- Mój najlepszy przyjaciel na świecie przyjeżdża do mnie. Może choć na chwilę zapomnę o Verdasie.
~*~
-Fede- Rzucam się szczęśliwa przyjacielowi na szyję.
-Hej Violu- Ten przytula mnie jeszcze mocniej. Trwamy w uścisku dosyć długo.
-Gdzie jest Zoe?- Zoe to jego dziewczyna. Szczerze mówiąc to za bardzo jej nie lubiłam. Na twarzy tona tapety, mózg wielkości orzeszka.
-Nie jesteśmy już razem- Nie mam zamiaru ukrywać mojej radości. Zaczynam skakać szczęśliwa. Metrowa grzywa tylko się ze mnie śmieje.
-Na ile zostajesz?- Błagam zostań ze mną jak najdłużej.
-Jadę po świętach- odpowiada szczerząc się.
-Co ten cham chciał ci zrobić?!- Opowiedziałam Federicowi o całej historii z Leonem, oczywiście gdy się o tym dowiedział "trochę" się zdenerwował.
-Wiem.Nie chcę żebyś mnie pocieszał, że będzie wszystko dobrze skoro obydwoje doskonale wiemy, że tak nie będzie. Mimo tego co mi zrobił-Tu się na chwilę zacinam aby przełknąć ślinę- ja do niego chyba coś czuję- dopowiadam cicho.
-Co?!- Jego głos jest jak najbardziej zdziwiony.
-Nie wiem co mam zrobić Fede- Bezdradna się w niego wtulam.
-Nie możesz tak bezczynnie siedzieć w domu- Szatyn energicznie wstaje z mojego łóżka- Idziemy na miasto.- W sumie ma rację. On by nie płakał gdybym to ja go zraniła. Szybko idę w stronę łazienki. Po około dziesięciu minutach jestem gotowa do wyjścia.
-Fede, kiedy wracamy? Nogi mnie już bolą- od około trzech godzin spacerujemy. Oczywiście mądra Violetka musiała założyć wysokie szpilki. Ja mam tak, że zanim pomyślę to już to zrobię.
-No dobrze- Odpowiada niechętnie.-Leon-słyszę zdziwienie w jego głosie.
-Skąd znasz jego imię- Pytam się lekko wystraszona.
-Kogo?- patrzy na mnie zdezorientowany.
-Chłopaka, o którym rozmawialiśmy prawie całe południe.
-Mój najlepszy przyjaciel zrobił ci coś takiego?!- Kto proszę?!
-Twój kto?!- sycze w jego stronę.
-Leon Verdas, mój najlepszy przyjaciel, ale chyba się to teraz zmieni- Mówi na maxa wkurzony.
-Fede mam plan- Ten posyła mi pytające spojrzenie. Ja tylko się chytrze uśmiecham. Po objaśnieniu mu całego planu ruszamy w stronę Verdasa ze splecionymi dłońmi.
-Siema stary, dawno się nie widzieliśmy-Widzę po minie Fede, że ma ochotę go zabić.
-Fede? Siema- Przytulają się po męsku.
-Kochanie, chodźmy już-W ten sposób zwracam swoją uwagę na nich. Leon jest przerażony. I dobrze!
-Kocie chwilka. A właśnie to jest Leon, Leon to jest Viola moja dziewczyna- Widzę, że Federico wiele kosztuje, aby udawać. On jest moim prawdziwym przyjacielem i już tak chyba zostanie na zawsze.
-My już się znamy- Mówię spoglądając w stronę Leona.
-Skąd?- Pyta się Fede.
-W domu ci opowiem- Mówię nu na ucho, ale tak żeby on to usłyszał.
-Dobrze-posyła mi promienny uśmiech.- To do zoba- żegna się z nim po męsku.
-Musimy się spotkać na browara- Mówi gdy jesteśmy już kawałek od niego. Patrzę na Federico.
-A właśnie zapomniał bym- Mój przyjaciel podchodzi do niego. Verdas chce coś powiedzieć, jednak Fede go wyprzedza i zadaje mu mocny cios w twarz, ten patrzy na niego zdziwiony- To za to co zrobiłeś Violi-Mówi z zaciśniętymi zębami.
-Miałeś go nie bić- Mówię gdy wychodzimy z parku.
-Cicho- Nic już więcej nie mówię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Oto tak prezentuje się kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się wam podobał.
Pamiętajcie żeby komentować, dzięki temu wywołujecie na mojej twarzy uśmiech.
Zapraszam was serdecznie na mojego drugiego bloga
leonettanieoczekiwanamilosc.blogspot.com.pl
Do następnego! :)
Eva Eva
OdpowiedzUsuńWitaj. Zdradzę mały sekret. Kocham Federico miłością bezwarunkowa 💗💞💕💜💖💓, więc jego pojawienie się napełniło moje serce radością. I jeszcze ten cios na końcu. Mega. Cóż pomarzyć fajna rzecz- może Fede zagości jednak na dłużej 💖
UsuńDobra. Przeczytałam poraz kolejny. Mówiłam już, że kocham Federico. Błagam choć 2 rozdziały niech podają parę. Proszę, proszę, proszę 🌼
UsuńPatty;* Super
OdpowiedzUsuńBOOOM Federico pięknie przyj*bał Leonowi hehe
UsuńMam nadzieję, że ślad zostanie przez kilka dni
Rozdział cudowny i czekam z niecierpliwością na next
Vicky
OdpowiedzUsuńMaddy
OdpowiedzUsuńDziękuję za miejsce! 😀
UsuńLeon jest przyjacielem Fede?
Nie wiem czy czasem teraz nie został zdegradowany do roli zwykłego znajomego.
Nie zdziwiłabym się.
Fede nieźle się wściekł i Leoś troszkę oberwał.
Udawali przed nim parę. Ciekawe kiedy to wyjdzie na jaw.
Dobrze, że V ma na kogo liczyć.
Fede zawsze w pogotowiau, ale później wyjedzie. Może jednak wróci;***
Cudowny.
Maddy ❤
Moje
OdpowiedzUsuńHej.
UsuńSuper rozdział.
Federico niczym starszy brat.
TO dobrze, że broni Violi.
Czyżby Leon był przerażony?
I bardzo dobrze, że Federico mu przyłożył.
Cudowny.
Pozdrawiam.
Miss Blueberry
Babeczka Sówieczka
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedykacje ❤
UsuńRozdział cudowny.
Fede jest przyjacielem Leona ?
Tego się nie spodziewałam 😦
Leon dostał w twarz 😢
Sama bym to zrobiła, za to co zrobił Vilu 😤
Podoba mi się Federico w takiej wersji ☺
Broni Vilu jak siostry ❤
Chyba że on coś do niej czuje? Violetta czuje coś do Leona 💕
To będzie trudna miłość 😟
Perełki ❤
Buziaki ❤ 😙
Gabriela Górniak
OdpowiedzUsuńMarysia
OdpowiedzUsuńBoski❤❤
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSkuteczna P
OdpowiedzUsuńDziękuję za miejscówkę. Rozdział cudowny. Czyżby Leon zrozumiał co zrobił?
UsuńCzekam na nexta.
Kocham
Asia Blanco
OdpowiedzUsuńCudo
UsuńVioletta mimo wszystko kocha Leona.
Federico udawał chłopaka Vilu i później dał Leosiowi w zęby.
Dobrze mu tak.
Asia ❤
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńEmily
OdpowiedzUsuńAle mega rozdział ^^
UsuńJESTEM POD WRAŻENIEM
Czekam na next <3
Emily ♥
Moi jestem pod wrażeniem
OdpowiedzUsuńMówiłeś że nie masz weny twórczej. A tu proszę rozdział. Jak zwykle cudowny! Buziaki
JORTINI BLANCO
Nagle był przypływ weny :D
Usuń