Dla Marysi, Ani , JORTINI BLANCO oraz pati Chmielewskiej :)
4 miesiące później
Przez te kilka miesięcy trochę się zmieniło w moim życiu. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Leonem. Jesteśmy nierozłączni. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, jednak jeszcze minie dużo czasu zanim mu w stu procentach zaufam. Chyba nigdy nie zapomnę tego co chciał mi zrobić.
-Hej Leoś- Witam się z moim przyjacielem. Chłopak z uśmiechem odwzajemnia uścisk.
-Cześć aniołku- Jego głos delikatnie łaskocze mnie w małżowinę uszną. Kocham to uczucie. Kocham jego i naszą przyjaźń, która już zdążyła rozkwitnąć. Trwamy w uścisku dosyć długo dopóki coś a raczej ktoś nam nie przeszkadza.
-A ja to już nie twój przyjaciel?-Diego udaje szloch. Cicho się śmieje i odrywam się od Leona. Podchodzę do niego i całuję go delikatnie w głowę. Chłopak udaje urażonego a ja i Leon zaczynamy się śmiać. Naszą zabawę przerywa dzwonek oznaczający rozpoczęcie lekcji. Biologia. Tylko nie to. Myślałam, że jeśli będzie nas uczyć jakaś młoda osoba to będzie mi się z nią łatwiej dogadać, jednak strasznie się pomyliłam. To jadowita żmija. A najgorzej denerwują mnie te jej uśmieszki do Leona. Nie to, że jestem zazdrosna o Verdasa, po prostu ta kobieta ma męża jeżeli mnie pamięć nie myli. Wchodzimy do klasy. Siadam naturalnie obok mojego przyjaciela. Od razu szanowna pani ,,Nienawidzę Violetty Castillo" patrzy na mnie gniewnie. Nie rozumiem o co tej kobiecie chodzi. Przecież nic jej nie robię. Na lekcjach nie rozmawiam, nie mam złych ocen. Może to chodzi o tą sytuację sprzed kilku miesięcy gdy na lekcje przez pomyłkę założyłam za krótką bluzkę? Nie mam naprawdę zielonego pojęcia.
-W takim razie zapraszam do odpowiedzi- Patrzy się na całą klasę- Castillo i Verdasa. Zobaczymy czy się nauczyliście. Skoro na amory macie czas to na naukę tym bardziej- Troszkę przestraszona spoglądam na Leona. On jest jak najbardziej wyluzowany. Skąd w nim tyle pozytywnej energii? Ja na jego, naszym miejscu pewnie bym była przestraszona, co zresztą w tej chwili czynię.
-Spokojnie księżniczko, damy radę- Szepcze mi do ucha a następnie chwyta moją dłoń. Powolnym ruchem kierujemy się w stronę biurka pani. Ta gdy widzi nasze splecione dłonie aż gotuje się ze złości. O co tej kobiecie chodzi? O mnie czy o Leona?
-Nie umiemy nic. Może nam pani postawić jedynki- Wypowiada się za nas obojga szatyn. Żmija spogląda na nas spod swoich długich, sklejonych rzęs.
-Siadać jedynki!- krzyczy na nas. Ta kobieta jest jakaś nienormalna. Zrezygnowana siadam na swoje poprzednie miejsce. Gdy mama się dowie o tej ocenie to nie mam życia. Już mogę zacząć myśleć jaka tym razem kara przyjdzie jej do głowy.
-Leon, zostań na chwilę-Czego ta kobieta znów ode mnie chce? Przewracając oczami odwracam się w jej stronę.
-Czego znów chcesz?-Syczę w jej stronę
-Musimy porozmawiać- Pochodzi do mnie blisko. Zbyt blisko.
-Chyba jednak nie- Nie zważając na jej krzyki wychodzę z sali biologicznej. Wzrokiem szukam drobnej szatynki. Czuję, że moja mała księżniczka zaczyna przewracać moje życie do góry nogami, oczywiście na lepsze.
-Chodźcie, zaraz angielski- Splatam razem moje i Violi dłonie. Dziewczyna w uśmiechem kiwa głową. Jakie ona ma piękne oczy. Jak morze czekolady.
-Co ty na to? ja, ty dzisiaj u mnie i noc filmowa?-Vivi patrzy na mnie zdziwiona- To nie randka, tylko przyjacielskie spotkanie -Szybko dodaję zakłopotany. Ona się tylko cicho śmieje.
-No oki. będę u ciebie o dwudziestej.
-Kupisz pizze i frytki?- Pytam się jej z nadzieją. Ta ze śmiechem kiwa głową.
-A ty jak zwykle nienajedzony- Dziewczyna nic więcej nie mówiąc odchodzi. Ale ja ją lubię. To mój mały promyczek szczęścia.
-Nie, nie mam zamiaru się przez cały wieczór męczyć i oglądać te głupie romansidła. Lepsze są horrory lub filmy akcji-Chyba od jakiś dziesięciu minut kłócimy się o to co oglądamy. Ja mam ochotę na jakiś wyciskacz łez a on wręcz przeciwnie. Typowy mężczyzna.
-Ale Leoś. To zróbmy tak, najpierw obejrzymy film na który ja mam ochotę a później twój, dobrze?-Chłopak kiwa głową na znak zgody a następnie mnie przytula. Lekko zdziwiona oddaję uścisk. Co jakiś czas Leon ma coś takiego, że mnie znienacka przytula lub całuje. Uwielbiam to.
-To ja idę po jakieś przekąski a ty znajdź film- Mówi chłopak zaraz po oderwaniu. Po chwili znika za ścianą.
-Dobra, ja już chyba spadam, dosyć późno się zrobiło- Jest jakaś druga w nocy. Troszkę się u niego zasiedziałam. Powoli wstaję z kanapy, jednak silna ręka chłopaka uniemożliwia mi to. Patrzę się na niego zdziwiona.
-Nigdzie cię o tak późnej godzinie nie puszczę.
-Nie chcę sprawiać ci kłopotu.
-Dla mnie to czysta przyjemność móc gościć taką ślicznotkę- Na jego słowa zaczynam się delikatnie rumienić. Chyba po raz pierwszy robię się czerwona na twarzy z powodu chłopaka.
-No dobrze,ale to na pewno nie będzie kłopot?
-Tak Violu, a teraz chodźmy spać, bo już serio późno- Powoli idę za chłopakiem. Po chwili znajdujemy się w pokoju Verdasa. Spoglądam na niego.
-Myślałem, że chcesz spać ze mną-Nic nie mówiąc wyciągam z ogromnej szafy Leona jedną z jego koszulek. Chłopak nawet na sekundę nie spuszcza ze mnie wzroku. Gdy się przebieram odrazu kładę się do jego łóżka. Odrazu do moich nozdrzy dociera zapach jego cudownych perfum. Po niedługiej chwili czuję jak materac się ugina pod ciężarem chłopaka. Chłopak się mocno do mnie przytula. Nawet nie wiem kiedy zasypiam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hej!
rozdział zawitał tutaj po trochę dłuższej przerwie.
Tak naprawdę to dzisiaj pisałam go ledwo.
Leżę w lóżku, bo jestem chora. Gorączka i te sprawy :/
Jednak dałam radę, ledwo, ale dałam i napisałam ten rozdział.
Do następnego!
4 miesiące później
Przez te kilka miesięcy trochę się zmieniło w moim życiu. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Leonem. Jesteśmy nierozłączni. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, jednak jeszcze minie dużo czasu zanim mu w stu procentach zaufam. Chyba nigdy nie zapomnę tego co chciał mi zrobić.
-Hej Leoś- Witam się z moim przyjacielem. Chłopak z uśmiechem odwzajemnia uścisk.
-Cześć aniołku- Jego głos delikatnie łaskocze mnie w małżowinę uszną. Kocham to uczucie. Kocham jego i naszą przyjaźń, która już zdążyła rozkwitnąć. Trwamy w uścisku dosyć długo dopóki coś a raczej ktoś nam nie przeszkadza.
-A ja to już nie twój przyjaciel?-Diego udaje szloch. Cicho się śmieje i odrywam się od Leona. Podchodzę do niego i całuję go delikatnie w głowę. Chłopak udaje urażonego a ja i Leon zaczynamy się śmiać. Naszą zabawę przerywa dzwonek oznaczający rozpoczęcie lekcji. Biologia. Tylko nie to. Myślałam, że jeśli będzie nas uczyć jakaś młoda osoba to będzie mi się z nią łatwiej dogadać, jednak strasznie się pomyliłam. To jadowita żmija. A najgorzej denerwują mnie te jej uśmieszki do Leona. Nie to, że jestem zazdrosna o Verdasa, po prostu ta kobieta ma męża jeżeli mnie pamięć nie myli. Wchodzimy do klasy. Siadam naturalnie obok mojego przyjaciela. Od razu szanowna pani ,,Nienawidzę Violetty Castillo" patrzy na mnie gniewnie. Nie rozumiem o co tej kobiecie chodzi. Przecież nic jej nie robię. Na lekcjach nie rozmawiam, nie mam złych ocen. Może to chodzi o tą sytuację sprzed kilku miesięcy gdy na lekcje przez pomyłkę założyłam za krótką bluzkę? Nie mam naprawdę zielonego pojęcia.
-W takim razie zapraszam do odpowiedzi- Patrzy się na całą klasę- Castillo i Verdasa. Zobaczymy czy się nauczyliście. Skoro na amory macie czas to na naukę tym bardziej- Troszkę przestraszona spoglądam na Leona. On jest jak najbardziej wyluzowany. Skąd w nim tyle pozytywnej energii? Ja na jego, naszym miejscu pewnie bym była przestraszona, co zresztą w tej chwili czynię.
-Spokojnie księżniczko, damy radę- Szepcze mi do ucha a następnie chwyta moją dłoń. Powolnym ruchem kierujemy się w stronę biurka pani. Ta gdy widzi nasze splecione dłonie aż gotuje się ze złości. O co tej kobiecie chodzi? O mnie czy o Leona?
-Nie umiemy nic. Może nam pani postawić jedynki- Wypowiada się za nas obojga szatyn. Żmija spogląda na nas spod swoich długich, sklejonych rzęs.
-Siadać jedynki!- krzyczy na nas. Ta kobieta jest jakaś nienormalna. Zrezygnowana siadam na swoje poprzednie miejsce. Gdy mama się dowie o tej ocenie to nie mam życia. Już mogę zacząć myśleć jaka tym razem kara przyjdzie jej do głowy.
-Leon, zostań na chwilę-Czego ta kobieta znów ode mnie chce? Przewracając oczami odwracam się w jej stronę.
-Czego znów chcesz?-Syczę w jej stronę
-Musimy porozmawiać- Pochodzi do mnie blisko. Zbyt blisko.
-Chyba jednak nie- Nie zważając na jej krzyki wychodzę z sali biologicznej. Wzrokiem szukam drobnej szatynki. Czuję, że moja mała księżniczka zaczyna przewracać moje życie do góry nogami, oczywiście na lepsze.
-Chodźcie, zaraz angielski- Splatam razem moje i Violi dłonie. Dziewczyna w uśmiechem kiwa głową. Jakie ona ma piękne oczy. Jak morze czekolady.
-Co ty na to? ja, ty dzisiaj u mnie i noc filmowa?-Vivi patrzy na mnie zdziwiona- To nie randka, tylko przyjacielskie spotkanie -Szybko dodaję zakłopotany. Ona się tylko cicho śmieje.
-No oki. będę u ciebie o dwudziestej.
-Kupisz pizze i frytki?- Pytam się jej z nadzieją. Ta ze śmiechem kiwa głową.
-A ty jak zwykle nienajedzony- Dziewczyna nic więcej nie mówiąc odchodzi. Ale ja ją lubię. To mój mały promyczek szczęścia.
-Nie, nie mam zamiaru się przez cały wieczór męczyć i oglądać te głupie romansidła. Lepsze są horrory lub filmy akcji-Chyba od jakiś dziesięciu minut kłócimy się o to co oglądamy. Ja mam ochotę na jakiś wyciskacz łez a on wręcz przeciwnie. Typowy mężczyzna.
-Ale Leoś. To zróbmy tak, najpierw obejrzymy film na który ja mam ochotę a później twój, dobrze?-Chłopak kiwa głową na znak zgody a następnie mnie przytula. Lekko zdziwiona oddaję uścisk. Co jakiś czas Leon ma coś takiego, że mnie znienacka przytula lub całuje. Uwielbiam to.
-To ja idę po jakieś przekąski a ty znajdź film- Mówi chłopak zaraz po oderwaniu. Po chwili znika za ścianą.
-Dobra, ja już chyba spadam, dosyć późno się zrobiło- Jest jakaś druga w nocy. Troszkę się u niego zasiedziałam. Powoli wstaję z kanapy, jednak silna ręka chłopaka uniemożliwia mi to. Patrzę się na niego zdziwiona.
-Nigdzie cię o tak późnej godzinie nie puszczę.
-Nie chcę sprawiać ci kłopotu.
-Dla mnie to czysta przyjemność móc gościć taką ślicznotkę- Na jego słowa zaczynam się delikatnie rumienić. Chyba po raz pierwszy robię się czerwona na twarzy z powodu chłopaka.
-No dobrze,ale to na pewno nie będzie kłopot?
-Tak Violu, a teraz chodźmy spać, bo już serio późno- Powoli idę za chłopakiem. Po chwili znajdujemy się w pokoju Verdasa. Spoglądam na niego.
-Myślałem, że chcesz spać ze mną-Nic nie mówiąc wyciągam z ogromnej szafy Leona jedną z jego koszulek. Chłopak nawet na sekundę nie spuszcza ze mnie wzroku. Gdy się przebieram odrazu kładę się do jego łóżka. Odrazu do moich nozdrzy dociera zapach jego cudownych perfum. Po niedługiej chwili czuję jak materac się ugina pod ciężarem chłopaka. Chłopak się mocno do mnie przytula. Nawet nie wiem kiedy zasypiam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hej!
rozdział zawitał tutaj po trochę dłuższej przerwie.
Tak naprawdę to dzisiaj pisałam go ledwo.
Leżę w lóżku, bo jestem chora. Gorączka i te sprawy :/
Jednak dałam radę, ledwo, ale dałam i napisałam ten rozdział.
Do następnego!

Zdoła Ci życzę przede wszystkim!
OdpowiedzUsuńKuruj się kochana! ❤❤
Cudowny!
Co za wredne babsko.
O co jej chodzi?
Zakochała się w nim czy co?
Nie za stara jest dla niego?
I w dodatku męża.
Vils pokaż jej gdzie jest jej miejsce.
Do następnego!
Maddy ❤
Zdrowia*
UsuńTylko mi się tam na dobre nie rozchoruj :)
OdpowiedzUsuńZdrowiej szybko i pisz kolejny rozdział...:)
A co do rozdziału...
Jest cudny!
Pomimo tego,że choroba cie złapała i tak napisałaś świetny rozdział
Vilu i Leon dostali pały z biologii.
Użądzili sobie filmowy wieczór który przaciągnął się do 2 w nocy.
Jeszcze raz życzę Ci zdrówka.
I zapraszam do mnie :)♡♡
Andrzejek
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział kochana ❤❤
UsuńZastali przyjaciółmi, a teraz zostaje miłość, ale Violka już nam się przyznała, że się w Verdasie zakochała
Druga flądra się pojawiła co tylko by leciała na Leośka.
Nie lubię tej flądry tak samo jak ty nie lubisz mojej flądry 😂
Perełka 😍
Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością
Pozdrawiam :*
Mrs. Devil
(Andrzejek)
Życzę zdrówka!
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny.
Co ta idiotka chcę od Leona?
Niech się lepiej odczepi od L i V.
Violetta i Leon wcale nie zachowują się para trzymają się tylko za ręce, przutulają się... (czuć ironie)
Czekam na kolejną perełka.
Zaoraszam do mnie na nowy rozdział.
Asia Blanco
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńGenialny!
OdpowiedzUsuńJaki slodki rozdzial!
Dobrze, ze Leon tak traktuje V i wszystko miedzy nimi dobrze.
Tylko co to babsko od niego chcialo?
Moze liczy na cos wiecej ze strony Verdasa.
Pozdrawiam, i do nastepnego:*,
Marysia❤
Genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńTa baba zakochała się w Leonie?
Ohhh, Violetta zrób wszystko by jej się nie udało. Chociaż Leon nigdy z nią raczej nie będzie.
Buziaki 😘
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHejka!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że dopiero dzisiaj przychodzę z komentarzem,
ale mam masę lekcji, kartkówek i sprawdzianów. Na szczęście już weekend!
Co do rozdziału:
Cudo!
"-Nigdzie cię o tak późnej godzinie nie puszczę."
Och... Jakie to kochane...
Ta kobieta... ugh!
Perełka.
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.
Zdrowiej :)
Buziaki
Miss Blueberry
Jesteś nominowana do lba na moim blogu!
OdpowiedzUsuńRozdział boski :)
OdpowiedzUsuńkiedy next?